Zupy-kremy uwielbiam. Za smak, za prostotę i za to, że można tak przyjemnie z nimi eksperymentować. I chociaż uwielbiam łączyć smaki i wzbogacać potrawy nowymi i nieoczywistymi dodatkami, to krem z zielonego groszku gotuję zawsze z podstawowego przepisu. Niewielka ilość przypraw nie przyćmiewa cudownego, lekko słodkiego smaku groszku, a jedynie go podkreśla. Taki ukłon w jego stronę.
Kolejną zaletą tej wspaniałej zupy jest fakt, że przygotowanie jej nie zajmuje dużo więcej czasu, niż ugotowanie ziemniaków. Zwykle więszkość składników (poza głównym bohaterem) mamy w kuchni, więc jeżeli szczęśliwie przechowujemy w zamrażarce porcję groszku, krem można przyrządzić w każdej chwili. Warto też wspomnieć, że niewiele na nią wydamy, bo nawet jeżeli wybierzemy się do sklepu po wszystkie składniki (na 4 procje zupy!), to wydamy około 12 zł.