Rzadko kiedy sięgam w swojej kuchni po buraki. Choć je bardzo lubię, to jednak wydają mi się za słodkie i ciężkie. I mimo że uwielbiam gotować i nie odstraszają mnie najbardziej skomplikowane potrawy, to jakoś proces gotowania buraków mnie przerasta. Może dlatego, że tak bardzo brudzą wszystko dookoła i przez kilka następnych dni mam problem ze zmyciem ich koloru z rąk?
Żeby ułatwić sobie życie i nie dręczyć się ścieraniem buraków na tarce, wymyśliłam bardzo prosty krem buraczany z mocną nutą cytrusową. Skórka z limonki i cytryny podkreślona kardamonem nadaje zupie lekkości. Czosnek - głębi smaku. Nie bójcie się podanej w przepisie liczby ząbków - smak czosnku jest odległy, niejednoznaczny i na pewno niewyczuwalny po posiłku, więc spokojnie możecie jeść nawet przed ważnym spotkaniem ;)
Zdjęcia już po zrobieniu skojarzyły mi się z kosmosem. Czy ta zupa nie wygląda jak inna galaktyka?