Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 marca 2015

Kosmiczna zupa buraczano-cytrusowa




Rzadko kiedy sięgam w swojej kuchni po buraki. Choć je bardzo lubię, to jednak wydają mi się za słodkie i ciężkie. I mimo że uwielbiam gotować i nie odstraszają mnie najbardziej skomplikowane potrawy, to jakoś proces gotowania buraków mnie przerasta. Może dlatego, że tak bardzo brudzą wszystko dookoła i przez kilka następnych dni mam problem ze zmyciem ich koloru z rąk?

Żeby ułatwić sobie życie i nie dręczyć się ścieraniem buraków na tarce, wymyśliłam bardzo prosty krem buraczany z mocną nutą cytrusową. Skórka z limonki i cytryny podkreślona kardamonem nadaje zupie lekkości. Czosnek - głębi smaku. Nie bójcie się podanej w przepisie liczby ząbków - smak czosnku jest odległy, niejednoznaczny i na pewno niewyczuwalny po posiłku, więc spokojnie możecie jeść nawet przed ważnym spotkaniem ;)

Zdjęcia już po zrobieniu skojarzyły mi się z kosmosem. Czy ta zupa nie wygląda jak inna galaktyka?


niedziela, 22 lutego 2015

Francuska zupa cebulowa trochę po polsku



Cebula ma w dobie dużo słodkiego. Poza ostrym i wyrazistym smakiem ukrywa się delikatniejszy, lekko cukrowy. Ugotowanie wydobywa z niej więcej tego smaku i im bardziej się ją rozgotowuje, tym wyraźniej jest on wyczuwalny. Dlatego najlepsza jest taka, która się lekko skarmelizuje, lub która jest bardzo długo gotowana. 

Tajemnicą zupy cebulowej jest właśnie odpowiednio długie gotowanie. Warto więc przyrządzac ją w większych ilościach, ponieważ przy każdym odgrzewaniu wiele zyskuje - smak się pogłębia, a cebula staje się delikatniejsza.

Tradycyjna francuska zupa cebulowa ma w swoim składzie ocet balsamiczny, który ja postanowiłam zamienić na polski, śliwkowy. Jest on mniej wyrazisty, ale nadaje za to zupie lekko owocowego aromatu. Ważnym, "spolszczonym" dodatkiem jest żytni chleb na zakwasie. Koniecznie na zakwasie bez dodatku drożdży. Taki chleb ma swój charakterystyczny, lekko kwaśny smak, a przy tak dużej ilości rozgotowanej, słodkiej cebuli, trzeba zadbać o odpowiednią kwaskowatość całości. Jego konsystencja jest też dużo bardziej zwarta, dzięki czemu zupa jest gęstsza i aksamitna na języku.

Jednym z ważniejszych składników zupy jest czerwone wino, ale nie należy się tym zbytnio przejmować (jeżeli ktoś nie pije alkoholu) ani specjalnie cieszyć - w trakcie gotowania alkohol wyparowuje i w daniu pozostaje jedynie nuta wina, która pogłębia smak.


piątek, 20 lutego 2015

Groch z kokosem i znowu zupa. Niespotykana grochówka na rozgrzanie przedwiośnia



Czy Wy też w okresie przedwiośnia czujecie się wiecznie mocno przemarznięci?

Zupy wydają mi się najbardziej rozgrzewającym daniem, dlatego w okresie zimowym gotuję je ciągle. A ponieważ obecnie, kiedy powoli zbliża się wiosna, a mnie jest coraz bardziej zimno, miewamy w domu nawet nie jedną a dwie lub kilka zup do wyboru. A czasem nie do wyboru, tylko do jedzenia jedna po drugiej, zamiast tradycyjnego drugiego dania.

Zupę grochowo-kokosową wymyśliłam dawno temu, kiedy soczewicę dało się kupić jedynie w delikatesach lub sklepach sożywczo-zielarsko-ekologicznych (trudno mi dookreślić jakich, bo w jednym niedaleko mojego rodzinnego domu można było kupić kosmetyki, chińskie herbaty na wagę, nietypowe przyprawy i niekiedy tzw. zdrową żywoność). Jeżeli już się trafiło na soczewicę, to wydawała się bezsensownie droga. Dlatego zamiast soczewicy, któregoś razu użyłam grochu. I było jeszcze smaczniej.

Danie jest banalne do wykonania, więc zachęcam każdego do spróbowania :)



Nie mogę się oprzeć i muszę napisać, że przedwiośnie jest jednym z moich ulubionych słów. Brzmi fantastycznie - jest pełne tego wszystkiego, co czuje się w powietrzu w tym okresie - napięcia i przygotowywania się przyrody do rozbudzenia i rozbuchania. Zapowiedzi ciepła, nowości. Podmuchów świeżości. Jest też jednym ze słów wymyślonych przez mojego ulubionego słowotwórcę, choć nie autora - Stefana Żeromskiego. I wbrew pozorom to słowo nie pojawia się po raz pierwszy jako tytuł znanej wszystkim książki, ale w jego Dziejach grzechu - utworze o charakterze i tematyce, których nie spodziewalibyście się u tego "szkolnego" pisarza ;)


niedziela, 1 lutego 2015

Tajska zupa z łososiem. A jak nie tajska, to na pewno orientalna



Jak już kiedyś pisałam, jednym z moich ulubionych sposobów na tworzenie nowych przepisów jest czytanie na etykietach składu potraw, sosów, past itp. W ten sposób, trochę kombinując, bo nie każdy ze składników znalazłam w pobliskim sklepie, wymysliłam zupę tajską*. Zamiast trawy cytrynowej użyłam limonki, zamiast bulionu rybnego - łososia i sosu rybnego. Coś tam jeszcze pozamieniałam, ale co - już nie wiem. Wiem za to, że jest pysznie i zdrowo. A to najważniejsze.

To, co najbardziej lubię i czego nigdy nie zmienię we wszelkiego rodzaju zupach azjatyckich to fakt, że są one pełne dodatków. Że można je jeść pałeczkami i jedynie popijać intenstywnym wywarem prosto z miseczki. I to właśnie jest najważniejsze - że można je bardziej "jeść" niż "pić".

Dania kuchni tajskiej potrafią być bardzo pikantne. I choć od niedawna eksperymentuję ze smakiem ostrym, to moja wersja nie umywa się do tamtejszej kuchni, która wywołuje piekło w buzi. Jednak jak ktoś to lubi, to może wzbogacić mój przepis o dowolną ilość ostrych papryczek wszelkiego (ulibionego) rodzaju.


*Oryginalnej pasty nie kupiłam, bo jak niestety większość tego typu produktów, pełna była konserwantów, barwników i wzmacniaczy smaku. A tego unikamy jak ognia.


poniedziałek, 29 grudnia 2014

Prosta i tania (ale efektowna!) zielona zupa groszkowa




Zupy-kremy uwielbiam. Za smak, za prostotę i za to, że można tak przyjemnie z nimi eksperymentować. I chociaż uwielbiam łączyć smaki i wzbogacać potrawy nowymi i nieoczywistymi dodatkami, to krem z zielonego groszku gotuję zawsze z podstawowego przepisu. Niewielka ilość przypraw nie przyćmiewa cudownego, lekko słodkiego smaku groszku, a jedynie go podkreśla. Taki ukłon w jego stronę.

Kolejną zaletą tej wspaniałej zupy jest fakt, że przygotowanie jej nie zajmuje dużo więcej czasu, niż ugotowanie ziemniaków. Zwykle więszkość składników (poza głównym bohaterem) mamy w kuchni, więc jeżeli szczęśliwie przechowujemy w zamrażarce porcję groszku, krem można przyrządzić w każdej chwili. Warto też wspomnieć, że niewiele na nią wydamy, bo nawet jeżeli wybierzemy się do sklepu po wszystkie składniki (na 4 procje zupy!), to wydamy około 12 zł.